Mariupol – broń chemiczna: komentarz pułkownika

Broń chemiczna użyta w Mariupolu? Wczoraj pojawiło się sporo spekulacji w tym temacie – dyskusje bazowały na doniesieniach z ukraińskiego frontu. Żołnierze pułku Azow poinformowali o zidentyfikowaniu nieznanej substancji, w wyniku działania której porażonych została nieokreślona liczba osób. Zgodnie z informacją podaną przez dowódcę obrońców – Denisa Prokopenko, rzekomy atak nie spowodował ofiar śmiertelnych. U osób dotkniętych jego skutkami zidentyfikowano przekrwienie twarzy, wysokie ciśnienie krwi, suchość i zapalenie części ustnej gardła i błon śluzowych oczu. Co zatem mogło się wydarzyć i dlaczego przywiązujemy do tego incydentu tak dużą uwagę?

Pigułka teorii: broń chemiczna to element arsenału, którego głównym czynnikiem rażącym są związki chemiczne o toksycznych właściwościach. Ma ona głównie postać gazów i aerozoli. Substancje takie przenosi się za pomocą bomb, pocisków artyleryjskich i rakiet. Ich podziału dokonuje się ze względu na skutki, które dana toksyna powoduje w kontakcie z ciałem ludzkim. Do bojowych środków trujących zalicza się substancje duszące, paralityczno drgawkowe, parzące, krztuszące oraz psychogazy. Wszystkie są zabójczo skuteczne. Tej paskudnej broni po raz pierwszy użyto na początku ubiegłego wieku, późniejsze udokumentowane przypadki ataków odnotowano między innymi w Iraku oraz podczas wojny domowej w Syrii (2013 i 2017 rok).

Kontekst prawny: po zakończeniu I wojny światowej 44 państwa podpisały tak zwany protokół genewski, zakazujący używania broni chemicznej. Wśród sygnatariuszy uzgodnionego w 1925 roku dokumentu był Związek Radziecki. Porozumienie dotyczyło zakazu użycia bojowych środków trujących, ale nie wprowadzało restrykcji na ich przechowywanie i produkcję. Dopiero konwencją o broni chemicznej z 1993 roku wprowadzono zakaz produkcji oraz zarządzenie zniszczenia posiadanych zapasów tego typu uzbrojenia. Sygnatariuszem porozumienia jest Rosja. Temat wydawałby się „załatwiony”, gdyby nie jeden istotny aspekt: bojowych środków trujących nie jest łatwo się pozbyć, a ich arsenały obejmowały setki tysięcy ton bomb i pocisków. Utylizacja toksyn jest długim i kosztownym procesem. Z dostępnych danych wiadomo, że do 2015 roku Rosja pozbyła się 84% (czyli 34.000 ton) swoich zasobów. Pozostałą część arsenału Kreml zobowiązał się zutylizować w ciągu kolejnych 5 lat. W 2014 roku Rosjanie poinformowali jednak o opóźnieniach wynikających z potrzeb dokonania prac konserwacyjnych w ośrodkach niszczenia broni chemicznej.

Praktycznie: broni chemicznej na froncie używa się zasadniczo w dwóch celach. Po pierwsze, jakkolwiek cynicznie to zabrzmi, do niszczenia „siły żywej”. Na wybranym odcinku dokonuje się ataku po to, by zabić lub uczynić niezdolnym do walki żołnierzy przeciwnika. Taki wyłom w obronie wykorzystuje się do kontynuowania natarcia w wybranym kierunku. Po drugie broni chemicznej używa się dla wywarcia efektu psychologicznego. To coś, czego wszyscy żołnierze się obawiają – już same nazwy klas bojowych środków trujących (parzące, paralityczno drgawkowe, krztuszące…) działają mocno na wyobraźnię. Chemikalia to jednak oręż obusieczny – kto decyduje się na ich użycie, sam musi być gotowy do prowadzenia działań w warunkach zagrożenia ich działaniem.

Mariupol – hipotezy: opisane przez Denisa Prokopenko zdarzenie wskazuje na to, że coś musiało być na rzeczy. Wydarzyło się coś, co miało lokalny charakter i łagodne, biorąc pod uwagę potencjalne skutki użycia broni chemicznej, efekty. Objawy u ofiar trudno jednoznacznie połączyć z którąkolwiek z klas bojowych środków trujących. Pewnym jest jedno: ten incident nie przyczynił się bezpośrednio do masowych zgonów, czy ciężkich obrażeń. Bojowe środki trujące to zabójczo skuteczna broń i jej użycie zawsze powoduje masowe ofiary wśród ludności nie wyposażonej w środki ochrony.

Dokąd zatem wiedzie trop? Bojowe środki pomocnicze – tak zwane “lakrymatory” to w dużym uproszczeniu gazy stosowane do walki z tłumem. W różnych stężeniach mogą mieć różne skutki – w tym i takie, które mogą prowadzić do obrzęku płuc i trwałej ślepoty. Typowym objawem kontaktu z laktymatorami jest silne podrażnienie rogówki, spojówki oraz błon śluzowych. Mogą występować wymioty i nudności. Czy taki scenariusz mógł mieć miejsce w Mariupolu? Moim zdaniem jest to bardzo prawdopodobne. Atak w opinii świadków wykonano za pomocą drona. Dodatkowo umacnia mnie w przekonaniu, że Rosjanie lokalnie użyli środków pomocniczych po to, by na określony czas pozbyć się obrońców z wybranego wycinka frontu.

Skutki prawne? Gaz łzawiący jak i cały szereg podobnych jemu substancji nie są zabronione konwencjami. Jeśli mam rację w powyżej przedstawionej tezie to wczorajszy incydent w Mariupolu nie miał znamion bojowego użycia broni chemicznej. Obym się nie mylił. Jeśli Rosjanie użyją bojowych środków trujących – do czego nie wykluczam, że ci barbarzyńcy są skłonni się odwołać, to niestety liczba ofiar i skutki porażenia nie pozostawią po sobie wątpliwości.

 

Uważasz artykuł za wartościowy – polub go i udostępnij znajomym: dziękuję! Marcin

Chcesz pomóc Obrońcom Ukrainy – pomóż mi zebrać pieniądze na zaopatrzenie, które regularnie zawożę na Ukrainę. LINK DO ZRZUTKI TUTAJ

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.