Broń hipersoniczna Putina – pułkownik tłumaczy

W sobotę media doniosły o użyciu przez Rosjan hipersonicznej rakiety. Pocisk zwany „Kindżał” zniszczył składy amunicji w miejscowości Delatyn. Dlaczego to ważne i co się kryje za możliwościami tego systemu uzbrojenia? Jak sygnał i komu daje Putin?

„Kindżał” to jedna z sześciu rosyjskich „cudownych broni”, których istnienie Putin objawił w 2018 roku. Zanim napiszę o możliwościach tej konkretnej rakiety przybliżę Ci nieco sam temat hipersonicznego uzbrojenia.

Słowo „hipersoniczny” określa obiekt, który porusza się z prędkością powyżej pięciokrotnej prędkości dźwięku. Mówiąc krótko przekracza liczbę Macha pięć razy. Co ważne – prędkość dźwięku jest różna w zależności od gęstości powietrza, czyli wysokości toru lotu. Na poziomie morza pięciokrotna prędkość dźwięku to około 1700m/s. Wszystko co porusza się szybciej lata z prędkością hipersoniczną. Obiekty zaprojektowane do takich osiągów muszą mieć specjalną konstrukcję – podczas lotu z pięciokrotną prędkością dźwięku w powietrzu zachodzi wiele procesów fizycznych i chemicznych.

Wróćmy jednak do definicji hipersonicznej broni. Prędkość nie stanowi jedynego parametru: pamiętacie słynne, niemieckie rakiety V2? Ten zaprojektowany w latach 40tych obiekt latający podczas wznoszenia i opadania osiągał prędkości bliskie 5Mach. Pociski balistyczne projektowane w latach sześćdziesiątych również uzyskują takie parametry. O co więc chodzi? Wszystko co klasyfikowane jest jako broń hipersoniczna musi mieć zdolność do utrzymania prędkości 5Mach na całej ścieżce lotu. Do tego dochodzi jeszcze jeden ważny czynnik – rakieta hipersoniczna musi mieć zdolność manewrowania podczas całego lotu, a zatem: specjalna konstrukcja, specjalne materiały, specjalna elektronika…

Prace nad tego typu uzbrojeniem prowadzą Amerykanie, Rosjanie, Chińczycy i w ograniczonym zakresie Korea Północna. Projektanci do tej pory idą trzema ścieżkami. Najmniej kłopotu sprawia budowanie tak zwanych „sterowanych pocisków balistycznych”. To rakiety, które bazują na konstrukcjach już istniejących, wyposażonych w nowe silniki, alternatywne formy startu (np. z pokładu samolotów naddźwiękowych) i elementy umożliwiające manewrowanie. Taki pocisk opuszcza atmosferę, potem wciąż wykorzystując ciąg silnika powraca do niej by uderzyć w cel. W czasie lotu może wykonywać manewry, choć w bardzo ograniczonym zakresie. Hipersoniczne pojazdy szybujące (tak zwane HGV – hypersonic glide vehicles) to obiekty, które poza atmosferę wynosi klasyczna rakieta. Krótko po wyjściu w kosmos HGV odłączają się od nosiciela i wracają do atmosfery. Szybują z prędkością powyżej Mach5. Mają zdolności manewrowe dużo większe niż sterowane pociski balistyczne. Zazwyczaj przed uderzeniem w cel kilkakrotnie wznoszą się i opadają tracąc i nabierając prędkości tak jak robi to samolot z papieru. Ich trajektoria lotu jest nieprzewidywalna dla przeciwnika. Hipersoniczne pociski manewrujące, tak zwane HCM (hypersonic cruise missile) stanowią najwyższą półkę rozwoju technologii rakietowej. Poruszają się na niskim pułapie, manewrują i na całym torze lotu utrzymują prędkość przekraczającą Mach5. Takie obiekty napędzane są specjalnymi silnikami, wykonanymi w technologii zwanej „scramjet”. Do dziś nikt nie produkuje seryjnie tego typu aparatów latających.

Jakie więc są zalety broni hipersonicznej i dlaczego mówi się, że to „game changer”? Po pierwsze prędkość – szybkość zbliżania do celu praktycznie wyklucza możliwość przeciwdziałania stosowanymi obecnie środkami obrony. Po drugie zdolności manewrowe – HGV i HCM są w stanie poruszać się po ścieżkach lotu, które są nieprzewidywalne. Klasyczną rakietę balistyczną można zlokalizować za pomocą radaru i dokładnie określić jej trajektorię lotu. Daje to szansę jej zniszczenia zanim uderzy w cel. Klasyczna rakieta manewrująca (pocisk typu „cruise”) porusza się z prędkością poniżej lub blisko Mach1, więc można ją przechwycić i zestrzelić. Na pociski hipersoniczne obecnie mocnych nie ma. Po trzecie energia – obiekt lecący z pięciokrotną prędkością dźwięku ma ogromną energię kinetyczną. Jej zasoby są tak duże, że do zniszczenia pewnych kategorii celów (na przykład lotniskowca) nie trzeba już dokładać żadnej głowicy bojowej. Trafienie rakietą hipersoniczną to coś co w dużym uproszczeniu porównałbym do zderzenia z meteorytem (choć te latają znacznie szybciej).

Gdzie więc w tym wszystkim plasuje się wspomniany „Kindżał”? To rakieta, która powstała na bazie modyfikacji istniejących już konstrukcji. Ma nową jednostkę napędową i ograniczone zdolności manewrowania. Różni się od swoich klasycznych poprzedników tym, że startuje z pokładu wynoszącego ją na duży pułap samolotu. Do jej przenoszenia są przystosowane rosyjskie samoloty MIG31 i Tu22. Odrzutowiec nadaje rakiecie prędkości, jej odpalenie na dużej wysokości powoduje też znaczne oszczędności paliwa, które byłoby potrzebne do wznoszenia. Całość (czyli samolot i rakieta) ma zasięg około 2000 – 2500 kilometrów. „Kindżał” może przenosić głowicę o masie kilkuset kilogramów. Może to być ładunek jądrowy. Podczas lotu wykorzystuje rosyjski system nawigacji GLONASS lub radar. Ten system zaprojektowano specjalnie do niszczenia dużych okrętów i celów o specjalnym znaczeniu. Kindżał to nowoczesna broń, choć daleko jej jeszcze do systemów hipersonicznych klasy HGV czy HCM. Więcej jest tu putinowskiej narracji niż faktycznie zaawansowanej technologii.

Jaki sygnał i komu daje Putin? „Kindżał” to gołąb pocztowy wysłany na kilka kierunków – do NATO niesie sygnał „uważajcie, bo mamy jeszcze asy w rękawie i możemy ich użyć”. Władimir daje nam znać, że nie powinniśmy czuć się zbyt pewni, bo w jego zasobach środków eskalacji pozostało jeszcze wiele opcji oprócz nuklearnego „czerwonego guzika”. W Moskwie telewizja trąbi o silnym Władimirze, który dopiero teraz zdecydował użyć swojej „superbroni”. Potrzebny był jakiś drobny, medialny sukces – jest. Stojący w kolejkach do bankomatów Rosjanie wiwatują. Na Ukrainie dyktator machając kindżałem mówi: „nie jesteście bezpieczni nigdzie”.

uważasz artykuł za wartościowy postaw „like” lub podziel się nim ze znajomymi

chcesz dowiedzieć się więcej o wojnie na Ukrainie weź udział w wydarzeniu:

BRIEFING PUŁKOWNIKA: ich wojna – Twój (nie)pokój

Dziękuję – Marcin

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.