Słów kilka o sprawczości i wewnętrznej mocy: refleksje żołnierza.

Od jakiegoś czasu rozmyślam nad tym, czym właściwie dla mnie jest “sprawczość”. Coś, o czym często mówię, bez czego jest mi źle, coś za czym tęsknie, gdy wikłam się w nieskończenie długie dialogi prowadzące donikąd… Max Weber napisał, że “całkowicie słuszne jest powiedzenie i wszystkie doświadczenia historyczne je potwierdzają, że nie osiągnięto by tego co możliwe, gdyby wciąż na nowo nie sięgano po to, co niemożliwe. Ale ten kto może tak postępować, musi być przywódcą, a także – w bardzo skromnym znaczeniu tego słowa – bohaterem… Tylko ten, kto jest pewien, że nie załamie się w sytuacji, gdy świat widziany jego oczyma, okaże się zbyt głupi lub zbyt podły, by przyjąć to, co chce on światu ofiarować, że wbrew wszystkiemu potrafi powiedzieć: mimo wszystko! tylko ktoś taki ma powołanie do polityki”…

Z polityką wiele wspólnego nie mam, ale urzekł mnie przekaz i jego prosta prawda. Tak – dokonasz rzeczy wielkich tylko wówczas, jeśli sam/ sama staniesz w obronie własnych przekonań, pomysłów, idei – bez względu na to jak zareaguje na nie świat. Zbudujesz coś tylko wówczas, jeśli masz w sobie na tyle siły, aby zmierzyć się nie tylko z trudnościami na drodze do celu, ale i z krytyką, drwiną, podłością, obojętnością, strachem przed porażką…

Co to ma wspólnego z moimi poszukiwaniami sensu słowa “sprawczość”? Otóż za powyższą uważam zdolność do samodzielnego poruszania się po ścieżce wytyczanej wierzchołkami trójkąta, który zawieszam pomiędzy marzeniem, planem i działaniem. Jestem sprawczy jeśli przemieszczam się po obwodzie tej magicznej figury, materializując produkt swoich rozmyślań. Nie ma w moim świecie ścieżek, których powtarzalne pokonywanie dawałoby więcej satysfakcji. Przykład?

Kilka lat temu postanowiłem wybrać się na Kaukaz – spakowałem plecak i w towarzystwie Syna i Przyjaciela ruszyliśmy dotknąć nieba. Wczesna jesień w gruzińskich górach to niesamowity spektakl barw i zapachów. Zachłysnąłem się pięknem, zapragnąłem tam wracać – po prostu wracać… Myśli nie dawały mi spokoju – podczas jednego z biwaków splotło się z nich marzenie. “Muszę tu przywieźć jak najwięcej ludzi, jest tu tyle piękna, że każdy powinien mieć szansę się nim delektować”. Po powrocie do Polski powstał plan zorganizowania biegu górskiego w Gruzji. Ruszyłem po krzywej od marzenia, poprzez plan do wierzchołka , który opisuję hasłem “działanie”… W ten sposób z idei zrodzonej z kłębka myśli powstał bieg Runmageddon Kaukaz, który miałem przyjemność organizować dwa razy. Trasę biegu celowo poprowadziłem przez miejsce, w którym miał miejsce ów “sprawczy biwak”. Stałem tam, patrząc na biegaczy hipnotyzowanych zachwytem, śmiałem się sam do siebie, zaciskając dłonie, powtarzając w duchu “tak, doprowadziłeś to do końca”.

Kiedy wspominam tamten moment docieram do jądra niewypowiedzianej definicji “sprawczości”. Materializacja marzeń, doprowadzenie czegoś do końca, przekucie idei w projekt… Kiedy jestem pytany o przykłady z życia dotyczące hasła “sprawczość”, zazwyczaj sięgam właśnie po to wspomnienie. Czy ta historia ma coś wspólnego z tym, o czym napisał Max Weber? Trójkąt sprawczości to ścieżka, po której poruszają się nieliczni. Jej meandry wymagają od wędrowca dwóch cech – przekonania co do słuszności własnej idei i odwagi – tej, o której napisał Max. Świat widziany Twoimi oczami może okazać się “zbyt głupi lub zbyt podły”, świat może też najzwyczajniej przejść obojętnie obok czegoś, co uważasz za ważne. Świat może wypełnić się krytyką, drwiną, niechęcią – w świecie może nie być miejsca dla Twoich marzeń. Dla wielu jest to wystarczającą barierą, aby nie próbować. Wielu też wybiera wygodną pozycję biernego obserwatora, konsumenta trendów, pochłaniacza mediów… Ja jednak uważam, że próbować warto… Jestem takiego zdania, ponieważ przekonałem się, że nic bardziej nie buduje wewnętrznej mocy niż świadomość własnej skuteczności. Próbuj, odnoś zwycięstwa i porażki – ucz się. Każda kolejna podróż po wierzchołkach trójkąta, choćby przerwana porażką, doda Ci odwagi – tej, o której pisał Max…

2 Responses to Słów kilka o sprawczości i wewnętrznej mocy: refleksje żołnierza.

  1. Beata

    Bardzo interesujący artykuł a temat niezwykle ciekawy. Przyznam się szczerze, że nigdy nie zastanawiałam się, aż do teraz, nad siłą sprawczą, która kieruje moim życiem. Pewnie i w moim życiu było mnóstwo takich sytuacji, które zmotywowały mnie do działania i pchnęły do realizacji swoich marzeń. Właśnie dzięki temu artykułowi uświadomiłam sobie, że było kilka momentów zwrotnych w moim życiu, które zapoczątkowały coś nowego , lepszego, twórczego i śmiało mogę je nazwać sprawczymi. Dzięki Marcinie za ten wpis 🙂👍

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *