Mental Toughness: test presji

Podejmowanie decyzji to proces, który jest częścią codziennej rutyny każdego z nas. Prowadzisz go w pracy, w domu, na zakupach, za kierownicą – powtarzasz cykl setki razy każdej doby. Zastanawiałeś się kiedyś nad tym jak to robisz? Czy są jakieś narzędzia, które podświadomie wypracowałeś? Możesz być w tym lepszy? Moje doświadczenia liderskie w armii obfitowały w szereg wyzwań związanych z podejmowaniem decyzji. Wiele z wyborów – zwłaszcza tych dokonywanych na misjach bojowych, dotyczyło kwestii obarczonych dużym ryzykiem. Często podejmowałem trudne decyzje pod presją czasu, nie mając przestrzeni na głębokie analizy. Niejednokrotnie miałem wokół siebie doradców – sztab, zastępców, podwładnych. Konfrontacje z ich opiniami stanowiły kluczowy element procesu. Podejmowanie decyzji w otoczeniu zespołu wiązało się z balansowaniem pomiędzy własną intuicją, a zdaniem innych. Tego typu doświadczenia umożliwiły mi wypracowanie modelu postępowania, który z czasem przeniosłem na inne obszary swojego życia. Chciałbym się nim z Tobą podzielić – opowiem o swoich doświadczeniach związanych z podejmowaniem decyzji pod presją czasu i otoczenia. Zacznę od opisu sytuacji, która moim zdaniem stanowi adekwatne tło do dyskusji.

Podczas pierwszej misji w Afganistanie operowaliśmy z kilku baz. Jedna z nich znajdowała się w szczególnie trudnym terenie. Wiodła do niej droga, którą próbowaliśmy wykorzystywać jako ścieżkę zaopatrzenia. Konwoje logistyczne ochraniali lokalni kontraktorzy. Nie mieliśmy wystarczającej ilości żołnierzy, aby to robić samodzielnie. Na pewnym etapie naszej misji, Talibowie uzyskali panowanie w tym rejonie. Nasze transporty albo zawracały, albo były rozkradane i niszczone na trasie. Przez dłuższy czas musieliśmy zaopatrywać bazę z powietrza. Zapasów żywności było coraz mniej, z niepokojem weryfikowaliśmy zasoby paliwa i amunicji. Żołnierze zaczynali odczuwać brak wody. Ponad tymi niedogodnościami była jednak presja psychiczna odczuwana przez personel bazy. W świadomości wszystkich pozostawał fakt, że przeciwnik coraz bardziej panuje nad sytuacją. Tamtej nocy wydawało się, że jesteśmy blisko rozwiązania problemu…

Digital Image

Około drugiej ze snu wyrywa mnie jeden z podoficerów. Jestem wezwany do stanowiska dowodzenia. Wewnątrz baraku jest już kilku moich ludzi – dyskutują w uniesieniu, wpatrując się w wiszący na ścianie ekran. Na obrazie transmitowanym z drona widać zarysy gór i słupy dymu. „Wodzu to nasz konwój. Ochrona zbiegła, jest kilku zabitych. Mamy coś jeszcze: grupa ludzi, około dwudziestu. Przez chwilę ich widzieliśmy – teraz operator zawraca nad wraki, żeby ich odszukać.” W baraku robi się tłoczno, wieść a zdarzeniu szybko się roznosi. Wszyscy skupiamy wzrok na ekranie, śledzimy obraz. Na krótki moment w rogu ukazuje się rząd postaci. Po nawrocie samolotu grupa znajduje się w centrum uwagi. Widzimy wyraźnie jak po splądrowaniu pojazdu udają się do następnego. Ktoś za moimi plecami krzyczy: „mamy ich!”. Następnie pada kilka innych, mocniej już wulgarnych określeń tego, co należy z nimi zrobić. Atmosfera w pomieszczeniu mocno się rozgrzewa. Nakazuję wezwać samolot bojowy. Pozostaje kilkanaście minut do momentu, w którym nad miejscem rozboju ma się pojawić uzbrojony myśliwiec. Kamera śledzi bandę plądrującą pojazd po pojeździe. Poruszają się w sposób przypominający nieco taktykę piechoty. Operator drona śledzi ich ruchy robiąc maksymalne zbliżenia. W baraku wrze. Słuchając krzyków podwładnych wpatruję się w obraz. Nie widzę broni, nie ubezpieczają się przed podejściem do pojazdu… Są albo tak pewni siebie, albo tak głupi, albo… Może to nie są Talibowie… Pustynia wbrew pozorom jest pełna ludzi. Kuczi – lokalni nomadzi są wszędzie. Może właśnie korzystają z okazji kradnąc jedzenie dla swoich rodzin? „Szukajcie na obrazie broni”, rzucam przez ramię do zebranych w baraku. Emocje eksplodują w powietrzu – moi ludzie są żądni krwi. Samolot jest już w drodze, napięcie rośnie. Z krzyków w baraku przebija jednoznaczny komunikat „to oni, mamy ich, raz na zawsze z tym skończymy” ….

Digital Image

Sam odczuwam podniecenie. Jesteśmy razem, jak stado wilków czujących krew, ale to ja mam dać zgodę na atak. Wychodzę na zewnątrz. Zapalam papierosa, zaciągam się kilka razy i zamykam w sobie na moment. Trwa to minutę, może dwie… Wracam do baraku: „czy zidentyfikowaliście broń, pokażcie mi jedną sztukę broni”. Zapada cisza. Stojąc przed ekranem dyktuję: „zapiszcie w dzienniku działań bojowych: podać sygnał do samolotu, niech przeleci nad nimi na małej wysokości, dron ma obserwować trasę ucieczki grupy, zapotrzebujcie śmigłowce bojowe tak szybko jak się da, potrzebujemy więcej danych”. Ludzie rozchodzą się na swoje stanowiska pracy. Za plecami słyszę kilka pomruków niezadowolenia. Krzyki zmieniają się w szepty i stuk klawiszy na klawiaturach. Po godzinie dron odlatuje do bazy, tracimy z oczu grupę plądrującą nasze rzeczy. Śmigłowce nie przylatują – pogrążam się w refleksjach. „Być może właśnie umknęła mi szansa na zlikwidowanie grupy, która odpowiada za ataki na naszych żołnierzy. Mogłem zapobiec czemuś co jeszcze się za ich sprawą wydarzy… Straciłem okazję na zbudowanie u podwładnych wizerunku twardego wojownika. Może zapobiegłem śmierci kilkunastu niewinnych nomadów?…”

Digital Image

Rok później, w prowincji Kunduz jeden z dowódców koalicyjnych stanął przed podobnym dylematem. Autoryzował uderzenie lotnicze na przejęte przez Talibów cysterny. W kuli ognia spłonęła ponad setka cywilów tankujących do beczek darmową benzynę. Jestem pewien, że ten oficer miał wokół siebie wielu doradców i był pod ogromną presją. Decyzję podjął samodzielnie. Samotnie również zmaga się z odpowiedzialnością za konsekwencje…

 

 

To nie jest jednak historia o tym jak trudnych wyborów dokonuje się podczas misji bojowych. Nie jest to też opowieść o colonelu Marcinie, ratującym od śmierci niewinne osoby. Tamtej pamiętnej dla mnie nocy wydarzyło się coś, co uważam za doskonałą ilustrację procesu podejmowania decyzji pod presją czasu i otoczenia. Wnioski, choć budowane na bazie ekstremalnej sytuacji pomogły mi dokonać właściwych wyborów w wielu innych, rutynowych sytuacjach. Na co zatem warto zwracać uwagę?

Otoczenie
Podejmujesz decyzję mając wokół siebie osoby zaangażowane w proces. Doradcy, współpracownicy, rodzina, znajomi – w różnych sytuacjach, różne grono. Nie będzie problemu, gdy wasze opinie okażą się zbieżne. Jednak w sytuacji, w której musisz skonfrontować własny pogląd z sygnałami z zewnątrz warto wziąć pod uwagę kilka aspektów. Musisz mieć świadomość tego, kto Ci doradza. Tamtej nocy, w Afganistanie otaczali mnie ludzie dobrze przygotowani do swojej roli. Nie miałem powodu, by nie ufać w ich kwalifikacje. Wszyscy młodsi ode mnie stażem, niektórzy po raz pierwszy na misji poza krajem. Biorąc pod uwagę aspekt doświadczenia trudno było mi oprzeć się na ich intuicji. Wszyscy pozostawali w górnej skali wolumenu emocji. W naszym baraku panowało ogromne napięcie. Miałem podstawy, żeby twierdzić, że zbiorowa ocena sytuacji była kształtowana bardziej emocjami niż racjonalnym osądem. Konfrontując swój punkt widzenia z oceną doradców weź pod uwagę ich poziom wiedzy, doświadczenie i stan emocjonalny. Suma tych czynników może wzmocnić lub osłabić wagę Twojego osądu.

Ja
Zaangażowałeś się właśnie w skomplikowany proces intelektualny – czy jesteś na to gotowy? Fizycznie: czy spałeś tej nocy? Czy Twój organizm jest zdrowy, wypoczęty i odżywiony? Jakkolwiek kolokwialnie to zabrzmi, stan fizyczny ma ogromny wpływ na Twoje zdolności analityczne. Dlaczego większość wypadków w górach zdarza się podczas zejść ze szczytów? Wspinacze są wycieńczeni, wychłodzeni i niewyspani – w takim stanie łatwo podjąć błędną decyzję. Tamtej nocy wszyscy byliśmy zmęczeni. Stan fizyczny mój i moich kolegów był podobny. Miałem jednak inną, istotną przewagę: nie pochłonęła mnie gorączkowa atmosfera chwili. W momencie podejmowania decyzji byłem w stanie zamknąć się na emocje i otworzyć na rzeczowe argumenty. Konfrontując swój punkt widzenia z oceną doradców oceń swoją kondycję psychofizyczną. Diagnozując swój stan w momencie wysłuchiwania argumentów weź również pod uwagę swoje nastawienie w stosunku do ludzi, którzy Cię otaczają. Zapomnij o tym kogo lubisz, kogo nie. Sympatia nie jest sprzymierzeńcem racjonalnej analityki. Schowaj życzliwość do szuflady…

Proces
Jesteś w otoczeniu osób, które na różne sposoby próbują przekonać Cię do swoich racji. Nierzadko atmosfera takich dyskusji osiąga temperaturę wrzenia. Emocje, kłótnie, wzajemne przekrzykiwanie się członków zespołu. Znasz to? W takiej dynamice nie podejmiesz racjonalnie uzasadnionej decyzji. To Ty masz wypowiedzieć ostatnie zdanie i wziąć odpowiedzialność za konsekwencje – zespół musi to uszanować. Konfrontując swój punkt widzenia z oceną doradców zapanuj nad tłumem. Ustrukturyzuj dyskusję pytaniami. Udzielaj głosu. Jeśli to możliwe wyznacz kogoś do zapisywania haseł na tablicy. Postaraj się ułożyć z podawanych argumentów dwie, trzy rekomendacje do oceny. Zredukuj skomplikowany proces do czynności wyboru pomiędzy nimi. Nie bój się zarządzać dyskusją, nawet gdyby to miało wykroczyć poza Twoje standardy uprzejmości… Pamiętaj, że to Ty będziesz nosić brzemię odpowiedzialności za konsekwencje podjętej decyzji.

Na koniec najważniejsze – zanim powiesz ostatnie słowo, spędź choć chwilę sam ze sobą. Wysłuchałeś doradców – nie zapomnij o sobie. Choć przez chwilę wsłuchaj się w swoje myśli. Jestem przekonany, że tamtej nocey w Afganistanie nie byłbym w stanie podjąć racjonalnej decyzji bez odseparowania się na moment od zespołu. Te kilkadziesiąt sekund może mieć kluczowe znaczenie dla procesu – zadbaj o to. Konfrontując swój punkt widzenia z oceną doradców nie zapomnij wysłuchać samego siebie.

Każdego dnia podejmujemy mniej lub bardziej świadomie setki decyzji. Większość z nich dotyczy kwestii o małym znaczeniu. Jeśli jesteś liderem zespołu, głową rodziny, członkiem społeczności to z całą pewnością przyjdzie taki moment, w którym zmierzysz się z poważnymi dylematami. Presja czasu i otoczenia nie ułatwią Ci wyboru, zwłaszcza jeśli jednoosobowo odpowiadasz za konsekwencje podjętych działań. Warto wówczas wiedzieć jak wykorzystać zbiorową mądrość współpracującego zespołu. Dobrze jest też dysponować narzędziami do zarządzania dynamiką relacji w grupie. Zachęcam do korzystania z moich doświadczeń. Zapraszam zwłaszcza czytelników, którzy pełniąc funkcje przywódcze znają ciężar odpowiedzialności. Ilustrując rolę lidera w zespole zakończę cytatem klasyka polskiego kina: „albo my ich, albo oni was” … Słuchajcie sygnałów z otoczenia, bądźcie mądrzy mądrością swoich zespołów, nie zapominajcie wysłuchać siebie i wybierajcie mądrze.

2 Responses to Mental Toughness: test presji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.